Pogodny maj i interesujący początek czerwca na rynkach finansowych

Rynki Akcji

Maj zakończył się pozytywnym wynikiem dla większości rynków finansowych. Przysłowie mówiące o tym, żeby sprzedać w maju i odejść z rynku („Sell in May and go away”) nie miało w tym przypadku zastosowania.  Zarówno indeks rynków rozwiniętych jak i indeks rynków rozwijających się zakończyły miesiąc powyżej poziomów z początku miesiąca (odpowiednio MSCI World +1,8% i MSCI Emerging Markets +2,8%). Wzrosty na rynkach akcji szczególnie widoczne były w segmencie amerykańskich spółek technologicznych, które osiągały nowe szczyty (Nasdaq +2,5%) oraz na tokijskiej giełdzie, która wspierana była nieco lepszymi danymi makro (Nikkei 225 +2,4%). W przypadku szerokich indeksów akcji amerykańskich oraz akcji z rynków Europy Zachodniej wzrosty były dużo bardziej umiarkowane. S&P500 zyskał +1,2%, natomiast Stoxx Europe 600 +0,7%. Nie obyło się też bez regionów, które miały słabszy miesiąc. Tu można wskazać akcje rosyjskie, mocno uzależnione od spadających cen ropy naftowej (RTS -5,5%) oraz akcje brazylijskie, które ucierpiały z powodu zamieszania politycznego (Bovespa -4,1%). Polski rynek akcji, pomimo braku przesłanek fundamentalnych, również zaliczył korektę wcześniejszych wzrostów (WIG20 spadł -4,0%, a WIG -2,5%).

Rynki obligacji

Po stronie obligacyjnej byliśmy świadkami spadków rentowności (wzrostu cen obligacji) zarówno na rynkach bazowych jak i na rynku polskich obligacji skarbowych. Wsparciem dla rynku długu były słabsze odczyty inflacji CPI, które wynikały z wyczerpania się efektów bazy. Rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych powróciły w okolice 2,20%, natomiast rentowności niemieckich 10-letnich obligacji skarbowych w okolice 0,30%. Polskie obligacje skarbowe były beneficjentem poszukiwania przez inwestorów większych zysków niż te, które można wygenerować z inwestycji na rynkach rozwiniętych. Relatywnie wysokie poziomy rentowności polskich obligacji (3,23% na koniec maja), przy ograniczonym w porównaniu do innych rynków rozwijających się ryzyku, zachęcały inwestorów zagranicznych do ulokowania środków w polskich papierach.

Co nas czeka w czerwcu?

Czerwiec jest miesiącem w którym wydarzenia polityczne i posiedzenia banków centralnych mogą mieć kluczowy wpływ na zachowanie rynków finansowych. Już w pierwszej dekadzie miesiąca swoje posiedzenia miały Rada Polityki Pieniężnej i Europejski Bank Centralny. Zgodnie z oczekiwaniami, zarówno RPP jak i EBC zdecydowały się na utrzymanie dotychczasowego poziomu stóp procentowych, ze względu na ograniczone ryzyko przekroczenia celu inflacyjnego. W dniach 13-14 czerwca swoje posiedzenie ma amerykański Fed. W związku z tym, że rynek wycenia scenariusz podwyżki stóp procentowych o kolejne 25 punktów bazowych (do 1,25%), sama decyzja w tej sprawie nie powinna mieć dużego wpływu dla kierunku rynków. Ważniejszy będzie wydźwięk komentarza podczas konferencji po posiedzeniu.

Pierwsze tygodnie czerwca przyniosły również dwie rundy wyborów parlamentarnych w Europie (w Wielkiej Brytanii i we Francji). Wynik wyborów do brytyjskiego parlamentu, na które dosyć niespodziewanie zdecydowała się w kwietniu premier Theresa May, okazał się sporym zaskoczeniem. Przyspieszone wybory, zamiast przynieść partii konserwatywnej zwiększone poparcie i łatwiejszą drogę do negocjacji z Unią Europejską w sprawie Brexitu, przyniosły tylko niewielką przewagę głosów, niewystarczającą do samodzielnego utworzenia rządu. W związku z tym brytyjska scena polityczna jest teraz bardziej podzielona, a kwestia podejścia do negocjacji Brexitowych mniej przejrzysta. Od strony rynków finansowych krótkoterminowy rezultat tych wyborów miał największe znaczenie dla brytyjskiej waluty, która uległa osłabieniu.

Wynik pierwszej rundy wyborów we Francji, które miały miejsce 11 czerwca sugeruje, że partia nowego prezydenta Emanuela Macrona (En Marche), zdobędzie większość w parlamencie. O tym czy tak będzie przekonamy się z drugiej tury wyborów, która będzie miała miejsce 18 czerwca. Wpływ wyniku tych wyborów na rynki finansowe będzie zależał od tego w jakim stopniu i w jakiej formule nowy Prezydent zdoła przeprowadzić zapowiadane w kampanii wyborczej reformy (m.in. dotyczące uelastycznienia francuskiego rynku pracy, systemu emerytalnego, uproszenia systemu podatkowego, czy ograniczenia przepisów dla nowych firm) oraz tego jak będzie wyglądała jego wizja bardziej zintegrowanej Europy.